* Pani Feudalna *

Ponieważ mam duży ogród( a właściwie 2 ogrody) i ,delikatnie mówiąc, od 3ch lat kręgosłup do …niczego, muszę wiosną, latem i jesienią korzystać z pomocy innych. Wielki Brat powiedział:
” o nie, mogę wszystko robić, pomagać Ci z autem, komputerem, przy przygotowywaniu imprez, mogę kupować Ci fajki i piwo i flaszkę, ale, kur, w ogrodnika to już bawić się nie będę!”
OK, te ” fajki, piwo i flaszka” złagodziły gorycz mą wielką ; ) No ale trzeba było rozejrzeć się za jakąś pomocą.
W swej wielkiej bystrości umysłu skojarzyłam, że sterczą przecież pod sklepami pewni panowie, którzy zrobią wszystko, aby mieć grosz ” na chleb” ( chleb oznacza, w slangu” mózgojeba” czyli pyszne, tanie wino)
Wiosennego poranka wsiadłam więc do swej rakiety rocznik 92 i zrobiłam objazd okolicy. A że znam tych panów z widzenia od lat i oni znają mnie, nie było problemu z rozmowami kwalifikacyjnymi. Wysiadłam pod sklepem z opla, ciemne okulary i fajka w ręku( miało być po męsku, konkretnie) i spytałam osłupiałych delikwentów:
– który chce zarobić na dobrego mózgojeba?
Las rąk! Wszyscy( z ośmiu chętnych) !
– dobra, Waldek Ty pójdziesz z bratem i wystarczy.
– ale- odezwały się inne buzie- ale, pani, pani, no jak to, ja też mogę!
– dobra, innym razem . Teraz ma być Waldek z bratem. I nikt więcej! Słyszałeś Waldek? A jak mi ściągniesz tu kolegów do pracy jeszcze, powiem Marcinowi a On już z Tobą pogada! ( Panowie spod sklepu boją się Wielkiego Brata; nic dziwnego, rzadko kto się Go nie boi : ))
I tak zwerbowałam pierwszych pracowników. Brat był zły:
– po Ci Waldek?? Przecież wiesz jaki on jest; trzeba nad nim stać i pilnować go, bo odwali szajs , wyciągnie forsę i pójdzie na tydzień chlać!
– cicho, dam Se rade z nim.
Waldek ma to do siebie, że jest po pierwsze nieuleczalnym przypadkiem, po drugie silny jak tur kpi ze wszystkich praw fizyki i przyrody. W marcu , gdy pierwsze promyczki wiosennego słońca, chodzi w samych spodniach- bez koszuli, z nagim torsem. Kiedyś założył sie z kimś, że przepłynie Odrę..nikt normalny nie przepływa Odry, gdzie wir na wirze, głębina i pełno zanieczyszczeń z pobliskich zakładów chemicznych! A Waldek, po wypiciu pół flaszki spirytusu /z gwinta zresztą/ przepłynął!
Waldek też jest niepozbawiony poczucia humoru. Kiedyś zrobił z jakichś szmat i kijków szlaban. Tak, normalny szlaban, który postawił na drodze koło swego domu. Pobierał od przejeżdżających samochodów, które musiały siłą rzeczy zatrzymać się na ulicy, opłatę 2 zł. za przejazd… A już przebił sam siebie, gdy pomagał mojemu koledze w warsztacie samochodowym. Otóż pod nieobecność kolegi ” pożyczył’ policyjny samochód, który był akurat ” po znajomości” w naprawie u niego. I tak, z włączonym kogutem jeździł po naszej miejscowości. Na szczęście mój kolega błyskawicznie dopadł go, rozprawił jak należy i wyrzucił Waldka na zawsze ze swojego warsztatu.
Waldek też, jak rzadko kto na świecie, potrafi zadbać o siebie. Gdy znajoma miała sklep obuwniczy, przyszedł ” zmierzyć buty”, w których, nie płacąc , wyszedł sobie mówiąc, że ” jak zarobi, to zapłaci” …Oczywiście do sklepów spożywczych regularnie wchodzi i na oczach sprzedawczyń wynosi kapustę czy pomidory. Na ich krzyk, reaguje spokojnie:
– no co, pani Jadziu, od jednej kapustki pani nie zbiednieje, a ja coś zjem przynajmniej!
: ))
Ktoś może dziwić się, że ludzie tolerują to. A tolerują, bo cała ” szkodliwość’ społeczna poczynań Waldka jest niewielka; tym bardziej, że faktycznie czasem przydaje się ludziom do różnych ciężkich prac na działkach lub w ogrodach.
Jak już mówiłam , Waldek i jego brat zostali zwerbowani do pracy u mnie w ogródkach. Z tym, że zaznaczyłam, że:
– pracują nie 1 dzień, a cały sezon
– mają umawiać się ze mną zawsze
-nie mają prawa przyjść nawaleni do pracy
– nie piją podczas pracy
Przez pewien czas grało. Oczywiście musiałam pilnować Waldka, aby nie odwalił mi szajsu. Gorzej było jak byłam w pracy a w domu była tylko Księżna Matka. Księżna ma miękkie serce i nie patrząc nawet co zostało zrobione w ogródku, dawała Waldkowi ” wynagrodzenie”. Tak Ona jak i Wielki Brat różnią się ode mnie tym, że zawsze ulegają tym ” jękom ” Waldka i dają mu, na odczepnego forsę, a Waldek potem, nie zrobiwszy czasem nic, znika na kilka dni.
Musiałam zabronić Księżnej dawać Waldkowi pieniądze i zarządziłam, że tylko ja będę z nimi rozliczać się.
Pewnego dnia, jesienią, przyszedł Brat i pyta:
– co oni mają dziś robić, bo męczą mnie od rana, a ja nie wiem jaki Ty masz tam plan w tym ogródku..?
– ok, już idę
Gdy zeszłam Waldek stał nawiany podpierając grabie
– Pani, pani słuchaj pani, daj 6 zł. na mózgojeba, pograbiłem tu liście
– jakie 6 zł?? Ty kpisz ze mnie Waldek? To jest pograbione?? Jedziesz od nowa mi z tym i to już!
Księżna schowała się( bardzo nie lubi mojego stanowczego tonu, nawet w stosunku do obcych ; ))
Brat też schował się, ale dlatego, że nie chciał aby wiedzieli, że parska śmiechem..
Tak..Waldka trzeba krótko trzymać. Kiedyś wyrwał mnie z popołudniowej drzemki krzyk Brata. Darł się potwornie na Waldka i jego kompanię, bo przyszli w sile 5ciu chyba , ledwo stojąc na nogach ,do pracy. Wyrzucił ich na zbity pysk.Waldek ciężko obraził się i nie było go chyba miesiąc. Ja musiałam wyjechać wtedy i ogród stał odłogiem…
Gdy wróciłam pojechałam szukać Waldka. Umówiłąm się z nim na następny dzień. Wpadł mi prawie z drzwiami do domu i od progu się drze:
– pani, no jak można było tak zaniedbać ogród?
– Ty Waldek nie drzyj mi się tu, bo jak ja się wkurzę, to będzie źle z Tobą. Ty mi mówisz, że ogród zaniedbany?? A , kto miał się nim zająć? Ja, kiedy nie było mnie i kiedy mam chory kręgosłup?? To Twoja wina!
– no jak moja wina? Marcin mi kazał spierdalać to spierdoliłem..pani, daj na mózgojeba, proszę!
– dam, ale najpierw zjesz coś ze swoim bratem, popracujesz a na koniec mózgojeb. Pasuje?
— no dobra, tylko wyjdź pani i powiedz co mamy robić
Od tej pory , gdy tylko przychodzili, dostawali jedzenie a potem dopiero forsę.
Przychodził z nimi jeden starszy pan.Pan ten pracował długie lata w ogrodnictwie i wiedział wszystko o roślinach. I , w przeciwieństwie do Waldka, nie był ani chamem ani prymitywnym stworzeniem. Mogłam z nim przynajmniej o czymś zawsze pogadać. Nieszczęsny, upadły alkoholik. Janek. Od razu polubiłam go . Pomagał mi przy różach, przy warzywach. Nie był silny i nie nadawał się do ciężkich prac ( to działka Waldka). Waldek robił swoje i szybko zmykał; Janek przychodził co dzień i na cały dzień zwykle. Wynosiłam mu do altanki obiad, dawałam ekwipunek ” na potem” i parę groszy zwykle. Bardzo zżyłam się z tym Biedakiem.
Waldek był zazdrosny, nie chciał dzielić się forsą z nikim. Kiedyś usłyszałam jak wrzeszczy na Janka i każe mu spadać. Podbiegłam do nich
– co Ty Waldek mi tu odwalasz?
– a bo on tylko te roślinki i kwiatuszki i nic poza tym
– a od kiedy Ty mi tu rządzisz, co? On robi co JA każę a nie co Ty! A jak nie podoba się, możesz spieprzać. Janek ma zostać!
– ale pani to jest..i czemu pani tak ordynarnie do mnie mówi?
– temu, żebyś zrozumiał! Bo jak powiem miło, to Ty masz w dupie. I nie wkurzaj mnie już. A teraz do altanki na obiad!
Akurat przyjechała moja siostra i przyszła w odwiedziny była szwagierka.
– słyszałyśmy, że ostatnio jesteś Panią Feudalną- ciągnęły ze mnie łacha
– jak, panią feudalna? No co- mają jeść, pić i jeszcze kasę na chlanie!
– a czemu jedzą tam a nie w domu?
– no jak w domu?? Przecież są brudni z błota i jak mam ich tu wpuścić?? Zresztą żaden nie chciał nigdy przyjść jak zapraszałam ich( na szczęście)
– ee, Tobie to dobrze
– Aa, zazdrość, zazdrość! Dobrze mi? To tylko kwestia organizacji przecież : )
I musiałam dowalić im:
– no pewnie, jak Wy jedna i druga macie siłę w postaci swych chłopin domowych ( mężów) , to się możecie tu śmiać teraz. Ja mam tylko siebie . Marcin nie znosi ogródka i nie pomaga, zawsze to było jasne. Mam tylko siebie i swoich, jak już chcecie- poddanych. I dbam o nich jak tylko mogę!
– to jak Twój szwagier zostanie bez pracy, to przyślę go do Ciebie. On też zna się na ogrodnictwie- siostra miała atak śmiechu
– ok, jak starczy mu dobra strawa na świeżym powietrzu i mózgojeb wieczorem, mogę go zatrudnić. Wiesz, że jestem Dobra Pani.
***
Janek jest dziś w szpitalu, gdzie załatwiłyśmy mu z Księżną miejsce na kilka miesięcy..aby miał gdzie spać, aby nie zamarzł w zimie.Ale to już zupełnie inna historia.
: ))))

Reklamy

2 comments on “* Pani Feudalna *

  1. charmee00 pisze:

    Ech, Angie. Ileż ja się musiałam uczyć na błędach, zanim doszłam do tego, co Ty już wiesz… Ile „zaliczek” danych z góry na paliwo do piły. A potem ani paliwa, ani delikwenta, tylko piła samotna na podwórku. I tych na „no dobra, to ja sobie szybko skoczę kupić coś do jedzenia i wodę mineralną”. A potem czarna dziura, na jakiś tydzień…

    : )))

  2. wg108 pisze:

    Był czas kiedy na Górkach byłem nowy. Kupiłem stary dom, zacząłem remont, a właściwie budowę, bo ze starego zostawiłem tylko fundamenty i mury. Po roku, kiedy już wszystko było gotowe dowiedziałem się o miejscowym złodziejaszku. Zgodnie z pomysłem znajomego odszukałem go, podkreśliłem jego wydumane zdolności murarskie i zatrudniłem. Taras miał robić. Przez chwilę miałem nadzieję, że mniej spierdoli robotę, ale trudno. Ważne było to, że zaprosiłem jego błyszczące oczka do domu, wypiliśmy flaszkę, zobaczył co mam, sam go po pokojach oprowadziłem. Strasznie był rozczarowany, widać ludzie po wsi opowieściami za bardzo mu wyobraźnię rozpalili. Od tego czasu nic nie zginęło. Nawet z tych rzeczy trzymanych na zewnątrz.
    Myślę, że kluczowe znaczenie miało tych kilka wspólnych flaszek ;-) bo to złodziej taki starej daty, z tych z honorem.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s