* Pierworodny*

Koniec lat osiemdziesiątych…Metallica, Judasi, Ozzy..czasem Doorsi i Zepsi, czasem Kobranocka, Róże Europy. I mój mały pokoik ze ściętym dachem w starym domu. I My- zwariowani, młodzi. Co wieczór 10-15 osób w tym małym pokoiku, kłęby dymu, muzyka i ryk Brata i Siostry z sąsiednich pokoi: CISZEJJJ! : )) Księżna była tam gdzie lubiła najbardziej być- na dyżurach w szpitalu lub z ówczesnym małżonkiem na imprezach. Król Ojciec 50 km stąd z nową rodziną.
Żyć- nie umierać!
Angie chodziła w czarnych skórach z ćwiekami; Angie była chuda jak patyk, miała włosy a’la punk, paliła po 2 paczki Mocnych dziennie i miała generalnie w dupie cały świat. Angie lubiła chodzić na ogniska i słuchać Floydów, natomiast nienawidziła chodzić do szkoły. A że nienawidziła, to nie chodziła. I na nic prośby nauczycieli: „dziewczyno, masz wyjątkowy talent literacki,piszesz najlepsze prace ze wszystkich naszych klas!A Historii nikt tak nie chłonie jak Ty! Nie możesz zaprzepaścić tego!! ” A po Angie spływały te argumenty. Przerwała se beztrosko ogólniak w klasie II i choć Księżna Matka wraz z byłym już swym małżonkiem Królem Ojcem prawie zwołali ” sympozjum rodzinne ws karygodnego zachowania Angie”, Angie powiedziała wszystkim:
„NIE CHODZĘ W TYM ROKU DO SZKOŁY , BO MNIE TO WKURWIA”
Księżna patrząc z wściekłością na Króla Ojca( wszak to musi byś trochę Jego winy,jak we wszystkim zresztą : ) ), syknęła:
– należy Ją wysłać do jakiegoś zakładu dla Trudnych Dziewcząt!
Król Ojciec był innego zdania:
– nie, nie można tak, Ona jest zbyt wrażliwa. Niech się wyszumi i sama wróci do szkoły. Wierzę w Nią, jest mądra, tylko strasznie przekorna
– tak, ale jak będzie ” szumieć”, mój Drogi, to nie u Ciebie, a u mnie!!- Księżna była niebywale wściekła : ))

Po roku ” szumienia” Angie wróciła do szkoły. Bo tak i już. Bo nikt jej nie namawiał, bo nikt nie kazał. Król i Księżna byli szczęśliwi…
Z niesmakiem Angie wstawała raniutko by jechać do szkoły; na szczęście Angie miała różnych znajomych, do których, po przejechaniu kilku przystanków , mogła , zamiast do szkoły, udać się. Nadal miała w dupie zasady i konwenanse. Nie miała w dupie tylko jednego na świecie : swojej Wielkiej Miłości.
Wielka Miłość bynajmniej nie szalała za Angie. WM robiła regularnie Angie w ch.., uciekała na całe dnie i tygodnie gdzieś przed Angie. A Angie przebywała w towarzystwie Innych, którzy byli ok.
Jesienią Angie postanowiła definitywnie rozstać się z WM. Po raz ostatni poszła z nim na spacer..A WM wypalił na koniec randki:
– wiem, jestem chujem. Ale teraz daję Ci swój dowód osobisty , abyś uwierzyła, że jutro przyjdę do Ciebie.
– Ty wiesz, że ja wierzę w magię? Ty wiesz, że jak mi dajesz swój dowód, to kiedyś ożenisz się ze mną?

Angie chodziła do szkoły, odnosiła różne sukcesy na polu polonistycznym,historycznym. Wydawało się, że już nic nie zmieni biegu wydarzeń, że wszystko będzie ” normalnie” . Ale nie, nie w życiu Angie!
Późną jesienią Angie stwierdziła, że ma Coś w sobie. Lekarz potwierdził fakt istnienia kilkutygodniowego życia w łonie Angie.
Czy Angie wkurzyła się? Czy płakała? NIE! Angie tryskała szczęściem, że będzie mieć na zawsze Część WM !! And nothing else matters!!

Pierwszą osobą, która dowiedziała się o tym był WM.
– aha! Taka zagrywka! Nie ze mną te numery!
– a , kurrr.. , nie pamiętasz tego spaceru?? Zresztą dałeś mi dowód wtedy. A nie mówiłam, że jestem przeklęta i że czary spełniają się??
– nie rób ze mnie idioty!
– z takiego debila nie da się już zrobić idioty!
Równocześnie powiedzieli sobie wtedy” Spierdalaj”
Drugą osobą, która dowiedziała sie o tym był Król Ojciec.
Jak zwykle w zimie planował dla nas wakacje( miał drugą rodzinę, ale nigdy nas nie opuścił! ) Gdy siedzieliśmy u Króla z Jego obecną żoną i przyrodnim rodzeństwem w jakiś kolejny weekend, K. rzekł:
– załatwiłem Wam wczasy nad morzem w lecie, 2 pokoje…etc
Przerwałam:
– wiesz, ja nie pojadę
-dlaczego dziecko??
– bo będę wtedy wychowywać dziecko. Swoje dziecko.
Król Ojciec zbladł. Usiadł. Zapanowała ciszaaaaaa. Żona Króla (a Przyjaciółka Angie) złapała się za głowę:
– Ajjjjjjjj!
Król rzekł
– dziecko, czy Ty wiesz co zrobiłaś Matce, mnie i sobie??
– Nie Wam a sobie. I tyle
Król obiecał nie odzywać się, póki nie dowie się Księżna.
Ponieważ rozmowa z Księżną należała do najtrudniejszych, Angie zrezygnowała z niej całkiem. Położyła na stole w kuchni zaświadczenie od lekarza o swym błogosławionym stanie.
– CO TO JEST??- Księżna najpierw zbladła, potem rzuciła ścierką w krzesło, potem siadła
– no co..to co widzisz. Jestem w ciąży
-Wyjdź sprzed moich oczu!!!
Angie słyszała telefon Księżnej do Króla Ojca
– a nie mówiłam?!! To Twoje pobłażanie jej! Jest zła, na nic nie patrzy, ma nas w dupie, czy Ty nie widzisz tego??(..) no tak, najlepiej wymądrzać się jak się jest daleko i wszystkie gówna są na mojej głowie!
Buch słuchawka.
Angie powoli zaczynała pakować się. Tak w razie czego. Miała już w głowie plan: kto pomoże, gdzie pojedzie, gdzie zamieszka i gdzie pójdzie do pracy. Do pokoju wtargnęła Księżna
– jutro jedziemy do lekarza. Nie możesz zmarnować sobie życia, przecież ten Degenerat ( WM-przyp.red;) ) nie zajmie się ani Tobą ani tym dzieckiem! Ty masz skończyć ogólniak, masz dopiero 19 lat! I masz takie wielkie zdolności!
– nie jadę do żadnego lekarza. Ja chcę urodzić to dziecko. To będzie chłopczyk
-a skąd Ty wiesz co będzie?? Toż to dopiero początek! Przestań znów popadać w te swoje urojenia czy tam czary!!
– to nie czary a fakty, zobaczysz.Czuję, że to chłopiec. A jak nie chcesz abym tu była, to pojadę sobie
– gdzie, kurwa mać, pojedziesz?? Z brzuchem?? Bez szkoły, bez zawodu??
– poradzę sobie,. co nie znasz mnie?? Mam was wszystkich gdzieś, pojadę!
– nie pojedziesz. Zostaniesz,ale nigdy Ci tego nie wybaczę!!!

Wybaczyła. Po tygodniu.Przeklinając pod nosem, tarła świeże marcheweczki, jabłuszka, lepiła pierożki, kupowała soki, wyrzucała papierosy Angie. Załatwiła u siebie pracę, żeby Angie miała coś dla ” tego swojego dziecka” .
Angie wiedziała, że to musi być syn. Nie było wówczas obowiązku co miesięcznych badań, nie było też żadnego USG i nikt nie wiedział co się urodzi.
Nikt- z wyjątkiem Angie : ))

Angie wstawała skoro świt, pędziła do pracy a potem do ogólniaka. Całe dnie po kilkanaście godzin na nogach. Bez wytchnienia. W ciąży : )) I bynajmniej nie cierpiała. Była szczęśliwa, że ma częsc WM.
A WM spędzał czas w barach i knajpach użalając się, że został zrobiony w konia, że ” chcą go usidlić” i że i tak do końca nie wie, czy dziecko Angie jest jego..
A że Angie miała jakiś dziwny czar w sobie, nie była w ciąży sama. Ktoś chodził za nią, ktoś nosił jej ciężkie torby, pomagał w domu gdy coś zepsuło się czy przychodził, gdy Angie było smutno. Kiedyś musiał wyjechać, trudno, life is brutal ; ))
Ponieważ Angie zasuwała jak motor, w ósmym miesiącu ciąży wylądowała w szpitalu.Zatrzymano akcję porodową. Niestety należało tam być 2 tygodnie. A tu wiosna, trzeba zdać przed klasą przedmioty, bo przed końcem roku szkolnego ma urodzić się!! Lekarze z rozczuleniem wyraźnym patrzyli na Angie, która wokół siebie nie miała ani zdjęć Ukochanego, ani babskich gazet; Angie miała stos książek, stos notatek, długopisy, ołówki, zeszyty. Angie czytała i pisała, bo zaraz trzeba wracać do szkoły i zdążyć zdać wszystko!
Tak też było. Wszystko Angie zdała na 5, przed całą klasą.

Poród nastąpił o czasie. Ciężki, długi..nakłuli Angie kroplówkami w obie ręce..dzieciak nie chciał sam wyjść. W końcu gdy wypchnięto go, Angie usłyszała najpierw krzyk dzieciątka a potem głosy:
– duża jest, oj jaka duża!
Angie ledwo żywa, we krwi cała nagle resztką sił podniosła się i ze łzami w oczach i żalem do całego świata krzyknęła:
– jak to „DUŻA” ???-czy to…czy to..dziewczynka???
– Jezus Maria, niech pani kładzie się, będzie krwotok zaraz!! nie, nie dziewczynka, CHŁOPIEC! Ale ma dużą głowę, prawie bez ciemiączka, kości czaszki jak u niemowlaka i dlatego tak ciężko było! To GŁOWA jego jest duża a nie żadna dziewczynka!
Uffffffffffff! Spokojna Angie mogła pozwolić lekarzom kończyć zabiegi…
2 godziny po porodzie pojawił się, prosto z imprezy, WM.
– po co przyjechałeś?- Angie była niezadowolona
– jak to po co? Zobaczyć synka
– przecież klepiesz wszystkim, że to nie Twój! I przestań mi tu dotykać mnie, bo rzygnę chyba!
– dlaczego Ty taka jesteś?! Podła jesteś! Wiesz, że do mnie to nie mogło dojść.. długo..
– długo? kurrr.. , całe 9 miesięcy! Ty się nigdy nie zmienisz! dobra- Angie pokuśtykała( ledwo żywa po tym ciężkim porodzie) na salę po synka- proszę bardzo. Twoje dziecko.
WM zadrżał. W oczach miał łzy
-Angie, kocham Was..Ciebie i Jego..Przestanę łazić po imprezach, przestanę chlać…Będzie dobrze!
– wiesz co..to nieważne co będzie z Tobą i ze mną. Ja już mam kogoś, kogo kocham bardziej niż Ciebie: Twą część- Tego Maluszka. I przysięgam, On będzie inny; nie dopuszczę nigdy, by pił. Będzie mądry i dobry, będzie wielki!
Malutki chłopczyk jakby słysząc te słowa uśmiechnął się przez sen i zacisnął piąstkę
– widzisz! Mówi: tak!- Angie była szczęśliwa
***
Dziś chłopiec jest mężczyzną. Idzie przez życie jak burza, sukces za sukcesem. Nie pije, nie pali. Okrzyknięty geniuszem i chlubą uczelni. Ukochanie Księżnej Matki i całej rodziny : ))
*****
Angie nie chciała mieć córeczki… choć w końcu i tak ma… ; ))
Angie nie wyobrażała sobie nigdy mieć do czynienia z kimś podobnym do niej!
Angie córeczka ma dziś 10 lat i poprosiła o kupienie… czarnej skóry…………………….
: ))))

17 comments on “* Pierworodny*

  1. wg108 pisze:

    Tak, Angie. To tylko czary. Historia lubi zatoczyć koło, ale pamiętaj, że przede wszystkim lubi nas zaskoczyć ;)

  2. charmee00 pisze:

    Angie :************************************

    :))))))))

  3. charmee00 pisze:

    Ratunku, znowu ONA! Ta żółta!!!

  4. charmee00 pisze:

    Jesteś mi ideologicznie bardzo bliska, że tak się wyrażę. Tylko ja /wiem, obciach!/, byłam wzorową uczennicą i nigdy w życiu nie byłam na wagarach. Siara! Reszta się zgadza, w ogóle, bo szczegóły to wiadomo… Ale pamiątkę z wczesnej młodości mam, też już taką dosyć podrośniętą /faja/…

    • angiewitch pisze:

      charmee, ja miałam wagary wpisane w geny(od I podstawówki zwiewałam /mur/ )
      Rodzina debatowała: po KIM Ona taka jest??
      Spadło na Prababkę i Dziadka. Dobre diabelskie nasienia : )) ( tylko, że oni raczej nie wagarowali… )

  5. maxcel pisze:

    Angi! Buntownik z wyboru./piękne/ Klimaty muzyczne, jak z mojego magnotofonu grundig…
    A ślimaki łapane w ogrodzie nad ranem jadłaś? Czy tylko miłością żyłaś? ; )

    Co do galerii złoczyńców po lewej stronie, to bardzo mi się podoba : )

  6. angiewitch pisze:

    Maxcel :***
    Świetnie, że podobasz się sobie jako elf : )))
    ślimaków nie jadłam, jednak zawsze kochałam piękno i wszystkie stworzenia świata,
    a żarcie ślimaków uznawałam za barbarzyństwo i…jakieś nieeleganckie ; ))

  7. maxcel pisze:

    Angi : )
    Ja też nie jadłem, ale byłem świadkiem, jak głód poranny i chęć eksperymentu ludzi do barbarzyństwa popchnął.
    Miałem wtedy mieszane uczucia – w żołądku też…; ))

    • angiewitch pisze:

      Maxcel : )
      Daleko nie szukać: mój szwagier, gdy byliśmy nad jeziorem z siostrą i całą ekipą, regularnie chodził ” na raki i ślimaki” i ..przyrządzał to i pożerał!! I jeszcze twierdził, że ” nie wiem co dobre” …
      Musiałam dobrze dać w czajnik, żeby znieczulić się jako- tako i nie widzieć tego ; )))

  8. sensi pisze:

    Twoją notkę, Angie, czytałam kilka razy. Jestem pod wrażeniem.
    A w ogóle.. zaszczycona jestem, że jestem tam, po lewej. No dokładnie tak wyglądam /tylko włosy przefarbować muszę, i jakoś wydłużyć. A i takich sukienek nie zakładam. Za chude nogi mam./

    • angiewitch pisze:

      sensi :***
      tak cieszę sie, że wpadłaś do mnie ! : ))
      ok, poszukam innego elfa dla Ciebie, (choć ten elfik też ma szupłe nóżki; ) )
      Tzn ma mieć krótkie, ciemne czy jasne włosy?
      ciumki :***

  9. sensi pisze:

    :*
    Nie szukaj innego, bo już sie boję :/
    Taki jest OK bardzo. Ja się do niego upodobnię.. jakoś :)) /taaaaaa/

    • angiewitch pisze:

      sensi ; )
      ja też nie przypominam AŻ tak tego ślicznego elfa z lasu..ale przy dobrej wyobraźni…
      tak naprawdę wiem tylko jak wygląda Katon, ale tu ,z lewej też jest troszke inny niż naprawdę
      ; )))

  10. caddicus pisze:

    Prawdziwie PIERWORODNY. Nie wierzę w magię, ale… ją czuję. To czysta metafizyka:-)

    Miałem podobne przekonanie z tym tylko, że byłem przeświadczony, że urodzi się dziewczynka… i tak się stało za pierwszym razem.

    • angiewitch pisze:

      magia..czary.. ; ))
      Są sprawy, które nie śniły się…
      Intuicja, telepatia- to nie czary już. Jest coś niesamowitego w niektórych ludziach, coś, co mówi im , że będzie tak a nie inaczej..
      Co innego już widzieć przyszłe, niezależne od nas wydarzenia w snach. Co tak działa? Skąd to się bierze?
      Są więc rzeczy, które nie śniły się…
      ; ))

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s