Angie- postrach panów( wieczorne rozważania wkurwionej rozwódki)

Co za fatalny dzień..jak ja nie cierpię takich dni! Wszystko przez te cholerną pracę, przez te zasrane ich układy, układziki. Jak zawsze w takich sytuacjach zastanawiam się czy nie powinnam pieprznąć tego wszystkiego i pojechać na Wyspy w końcu. Połowa moich znajomych jak nie w Anglii to w Irlandii. I mają w dupie daleko obecny kryzys na Zielonej Wyspie, mówią, że to przejdzie w mig, a im i tak opłaca się tam zostać. Hmm.
No ale nie prysnę, bo Małgośka jest mała jeszcze..
Cholera, mam jakiś dołek. Smutno mi bez powodu, tracę poczucie sensu wszystkiego. Jestem teraz prawdziwym,zasranym Raczkiem, który ma ochotę ogólnie wycofać się. Tylko : gdzie? Gdzie podreptać? Szukam w myślach i w pamięci miejsc i spraw, które dawały mi radość i poczucie szczęścia..Dzieci? Tak, ale przecież żyję Nimi, żyję z młodszymi pod jednym dachem i dostarczają mi dość dużo wrażeń..Psy i koty? No mam, więcej kurrr nie przygarnę już, bo zeżrą mnie do reszty finansowo. Faceci? Mam ich ogólnie dość. Jasne, potańczyć, pobawić się, poszaleć, poflirtować-czemu nie! (Ale kiedy i z kim, cholera? ) A zresztą to nudne już, nie chce mi się. Pracuję wśród facetów, od rana flirtowanie, od rana tylko w słowach , w oczach i gestach sex, sex. Kurwa, nawet jak przytyłam jak słonik teraz , to nadal patrzą jak na smukła księżniczkę na mnie…
Miłość? Miłość..trochę zapomniane słowo.Pewien psycholog, terapeuta” damskich serc” rzekł, że właśnie tego mi trzeba. Że to będzie jak lekarstwo na wszystko dla mojej zbłąkanej duszy.( W ogóle to nie prosiłam go o opinię w mojej sprawie,sam się nagle wynurzył z tym! ) Nigdy zresztą żadnego ” speca” nie proszę o opinię i rade, sama sobie radzę całe życie ze swoimi emocjami. Jak miałam przyjemność gadać godzinami z psychiatrami ex mężunia (gdy próbowałam go skłonić do odwyków) , to wychodziło na to, że kłóciłam się z tymi specami zażarcie, aż w końcu każdy z nich kwitował nasze dyskusje słowami: Ty to sobie poradzisz w życiu hehe!
Banały! I to bezczelne banały!Jasne, że poradziłam, poradzę sobie- bo muszę, proste. Ale nie dlatego, że jestem Bóg wie jaka silna czy że nie potrzebuję wsparcia!
Kocham moją wieś, mój ogród, całe to otoczenie, ale nie powinnam chyba tu być sama.Nic nie zabija mnie jak kilka rzeczy na świecie: bezsilność, ludzka podłość i pustka..
…Dzieci odfruwają z domu powoli.Mała Wiedźma coraz częściej u koleżanek i na zajęciach różnych..Hmm, powinnam chyba wszcząć poszukiwania” partnera” ( rzygam na słowo” partner” ! ) Tylko żebym ja umiała…zmięknąć! Żebym ja umiała udać, że nie wiem o co chodzi gdy mnie uwodzą; żebym ja umiała zamknąć buzię i nie palnąć, że wiem” co ma na myśli” lub” co chce powiedzieć” lub”nie, nie, wcale nie jest tak jak sądzisz”. Żebym ja umiała zagrać taką słabiutką BlĄdyneczkę ;) co „trza utulić, co da się omamić ładnym słowem, co da się oszukać, co popłacze w ramię temu Silnemu…”A ja, nie dość, że odgaduję zwykle w lot Ich intencje, to jeszcze natychmiast odpieram atak( którego czasem jeszcze nie było nawet)
I pewnie dlatego dla większości Nich jestem Ich dobrym kumplem. Słyszę ciągle: Ty jesteś taka fajna i do rzeczy jak..mężczyzna prawie! ( ale komplement, hehe! ) Tak, jasne, ja nie bawię się w babskie plotki, ja jestem zawsze ok , ze mną można napić się wódy i pogadać nawet o samochodach ( choć g.. się znam.. ) ehhh
I jeden, jedyny,który zdaje się rozumieć mnie, nie bać się mnie ( chyba nawet mój stary przyjaciel devil trochę boi się mnie..)
facet, do którego mam niesłychaną słabość; który wiernie , wirtualnie towarzyszy mi od 3 lat..to Irlandczyk, skorpion, bardzo skorpioniasty skorpion o bardzo dobrym sercu..
Ale przecież to nie o wirtual idzie!
A! No, przecież moi żonaci „przyjaciele” też się nie boją mnie- no bo co się mają bać? Kumpelki lub potencjalnej kochanicy? Nie, to inna baśń; w to moi boys żonaci wchodzą, to pociąga( nie dość, że ładna dupa to ma jeszcze mózg!- tak mi jeden powiedział…). A ja i tak trzymam ich z daleka, z zasady, dla zasady.
Jak cudem poznam kogoś ok, dam Wam znać
;) ;)

3 comments on “Angie- postrach panów( wieczorne rozważania wkurwionej rozwódki)

  1. wg108 pisze:

    Nie wiem czy to jakaś pociecha, ale dziś szanse na promyczek odmiany wszyscy mają zerowe. Raz, że zawiało i zasypało, dwa za dwie godziny będzie już jutro, a jutro
    …a jutro znów pójdziemy na całość
    za to wszystko co się dawno nie udało

  2. charmee00 pisze:

    Dziś już jest jutro. No to jak będzie?

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s