Fafik

Był listopad 1995r. Mieszkaliśmy wtedy wszyscy razem z Mamą i Bratem. Brat, jak większość studentów na świecie, spędzał czas głównie z kolegami na imprezach. Tamtego dnia ściągnął wyjątkowo późno, właściwie nad ranem już. Usłyszałam przez sen jego rozmowę z Mamą:
– przyczepił się do mnie malutki piesek, całą drogę szedł za nami, może niech prześpi się u mnie w pokoju na razie?
-dobrze, dobrze- odpowiedziała zaspana Mama
Rano musiałam wejść do brata sprawdzić czy to nie był czasem sen.Z łóżka rozległ się niesamowite, jazgotliwe szczekanie. Mała, rudo- czarno- biała puchata kulka siedziała na śpiącym Bracie i gotowa do ataku broniła kogoś, kogo uznawała od paru godzin za pana.” O Ty gówniarzu psi- pomyślałam- Ty na mnie tu szczekasz!” Rozbawiło mnie to, był taki malutki a taki odważny! Zawołałam go do kuchni; niechętnie poszedł za mną. Dałam mu mleczko i szynkę( no w końcu musiał zrozumieć dla kogo ma być miły :) )
Pokochaliśmy go od razu wszyscy. Niechętnie, bardziej z ” obowiązku” pytaliśmy znajomych czy komuś w tę listopadową noc nie zaginął piesek. Przez 2 tygodnie nikt nie zgłaszał się.Nikt nie szukał go, nikt nie rozwiesił żadnych ogłoszeń o zaginionym kundelku. Nazwaliśmy go Fafik.
Nagle ,w progu naszego domu, pojawił się jakiś człowiek . Powiedział, że jakieś 2 tygodnie temu uciekł mu z maleńki, parotygodniowy piesio. I że słyszał, ze taki psiak jest u nas. Szlag mnie trafił, ale wrodzona uczciwość nie pozwalała mi nie pokazać temu typowi Fafika.
– to on!- wrzasnął radośnie gość.
I wtedy ruszyłam do ataku. Subtelnego ataku:
– wie pan, pies jest u nas już ponad 2 tygodnie, dziwne, że ktoś pozwolił na to, żeby takie maleństwo błąkało się w zimną noc samo. Ale skoro pan twierdzi, że go kocha i szuka/ironia/ to myślę, że najrozsądniej będzie jeśli pies zdecyduje SAM teraz.
Facet położył Fafika na schodach w korytarzu. Oddalił się parę kroków, ja też( w stronę mieszkania). Zawołał go, ja też.
Czułam, że wróci do domu, czułam, ale serce łomotało mi gdy Fafik stał między mną a tym mężczyzną.
I- podbiegł do mnie!! Schował się pod stolikiem w przedpokoju. Mądre psisko!
Został z nami.Na zawsze. Po drodze było kilka innych psów, jednego zabili myśliwi, innego ktoś otruł ( ludzie są okrutni! ) , jedna suczka zmarła przy porodzie..A Fafik ciągle był, dzielnie trwał.
Kiedyś, też w listopadzie Fafik, dorosły już, przyprowadził pod drzwi suczkę. Bezdomną, w ciąży. Dałam jej kiełbaskę, ale nie chciałam aby została z nami. Chłopcy byli mali, był już Fafik i dalmatyńczyk Happy. Ale suczka nie chciała odejść od domu. Przez 2 dni i 2 noce warowała przy drzwiach..w ulewy, zamiecie…Musieliśmy ją wziąć. W końcu to Fafik ją przyprowadził :)
Po roku ktoś ją przejechał…Został z nami jej syn, śmieszny kundelek. Fafik zaakceptował go, choć czasem zdarzało się mu pokazać gdzie jest miejsce tego młodszego.
Fafik zawsze był uparty, dzielny i waleczny. Czasem uciekał na 2,3 dni z domu i siedział pod drzwiami upatrzonej suczki. A że był śliczny i miły, rzadko ktoś go przeganiał. Stoczył setki walk z innymi psami, miał naderwane ucho, oko. Potrącił go samochód, miał potem kłopoty z oddychaniem. W tym roku coraz ciężej chodził. I coraz ciężej oddychał. I prawie nie słyszał już…
Przedwczoraj nie zauważył na podwórku znajomego samochodu….
Weterynarz powiedział, że nie ma złamań. Dostał zastrzyki. Ale nie chciał jeść. Ani pić. Poiliśmy go strzykawką.Brat wynosił go na dwór. A on leżał bez ruchu..
Wiedziałam, że odchodzi..
Dziś raniutko umarł..na swoim ulubionym miejscu..w przedpokoju. Tam gdzie 15 lat temu ukrył się przed obcym panem, który po niego przyszedł.
Tam dokąd pobiegł, gdy wybrał swój dom…
15 lat temu…

Reklamy

5 comments on “Fafik

  1. charmee00 pisze:

    Ależ podobny do mojego psa, mam chyba gdzieś prawie identyczne zdjęcie swojego…
    :***

    • angiewitch pisze:

      charmee:*** najpiękniejsze, najukochańsze są kundelki …
      Mam strasznie dużo roboty teraz, napisałam to w biegu żeby odreagować. No i czułam, ze muszę napisać :) Potem do Was wstąpię, na razie jestem przybita, kurwa , to jednak 15 lat.. I moja Małgosia nie może uspokoić się. Zapaliłyśmy malutki znicz w ogródku pod młodymi świerkami gdzie śpi Fafik..
      Jutro mam stolarza,. bedzie mierzył przedpokój itd, muszę szykować ten burdel tu, ehh..
      pozdrów, proszę ,Wszystkich ( tzn wiesz kogo :D )

  2. guardangel pisze:

    No nie wiem, jak to powiedzieć, ale do mojego też podobny. Cudny. I mój też w śniegach znaleziony i przygarnięty. Szkoda, bardzo współczuję Angie.

    • angiewitch pisze:

      dziękuję guard, każde tak dobre słowo jest potrzebne teraz :) Wiesz, to szczęście , że mamy jeszcze 2 psy i te 3 koty :D Gdyby ich nie było, to pustka dzika zabiłaby mnie chyba. Bo, jak to mówię: pies to nie jest „pies” ; to członek rodziny..

  3. guardangel pisze:

    Tak, i nie zabawka tylko osoba, albo nawet i osobowość ;)

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s